Jeden wykres wart jest tysiąca słów - brzmi popularne powiedzenie. Graficzna ilustracja pozwala wychwycić niemożliwe do wykrycia w inny sposób związki między wydarzeniami lub zjawiskami.
W dobie dominacji internetu rytm życia społecznego najlepiej mierzy wyszukiwarka Google. Za miernik tego, czym interesują się ludzie, służy wpisywana do niej liczba zapytań na temat poszczególnych wydarzeń, ludzi, firm, terminów itp. Na wykresach, które tę ludzką ciekawość ilustrują, wychwycić można warte głębszej analizy trendy. Moją uwagę zwróciła bardzo ścisła korelacja między liczbą zapytań "Salon24" oraz "Jarosław Kaczyński". Ilustruje to ten wykres na www.google.com/trends (trzeba go mieć przed oczami podczas lektury dalszej części mojej notki).
Proszę zwrócić uwagę, że niemal każdy wzrost zanteresowania się internautów osobą Jarosława Kaczyńskiego skutkuje również zwiększeniem liczby zapytań na temat portalu Salon24. Na wykresie widać dwa wyraźne szczyty - w lutym i na przełomie września i października. O ile ten drugi jest łatwy do wytłumaczenia, bo spowodowany był finiszem kampanii wyborczej, to znalezienie przyczyny tego pierwszego wymaga chwili zastanowienia. No tak, oczywiście! To właśnie w lutym Kaczyński założył bloga na S24!
Również w innych miesiącach widać wielki wpływ Kaczyńskiego na wzrost zainteresowania się internautów portalem Salon24. Szukali oni tu komentarzy dotyczących wydarzeń, których głównym bohaterem był liderujący opozycji były premier. W styczniu, po świąteczno-noworocznym wyciszeniu, miała miejsce seria wydarzeń dotyczących katastrofy smoleńskiej (premiera filmu "Mgła" z udziałem Kaczyńskiego, przemówienie wygłoszone przez niego przed Pałacem Prezydenckim, reakcja na raport rosyjskiego MAK-u, debata sejmowa na temat zaniedbań rządu Donalda Tuska w badaniu przyczyn tej tragedii).
O przyczynie lutowego szczytu zainteresowania się internautów byłym premierem i S24 już wyżej wspomniałem. Wydaje mi się, że decyzja o pisaniu bloga przez Kaczyńskiego była strzałem w dziesiątkę. Szkoda, że jego aktywność na tym polu ostatnio znacznie spadła. Moim zdaniem lider opozycji powinien jak najszybciej wznowić swoją blogerską twórczość. Zyska na tym i on sam, i Salon24.
W marcu Kaczyński wzbudził zainteresowanie internautów po głośnych zakupach w sklepie osiedlowym. Skutkowało to także małą falką na wykresie zapytań "Salon24". W pierwszych dniach kwietnia poszukiwano przy pomocy przeglądarki Google informacji dotyczących wypowiedzi Kaczyńskiego o "ukrytej opcji niemieckiej" oraz o jego udziale w obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Wzrosło wtedy także zainteresowanie internautów portalem, któremu szefuje Igor Janke.
Małe falki na wykresie w maju powstały, gdy szukano w internecie informacji i komentarzy na temat umorzenia przez prokuraturę śledztwa dotyczącego "ukrytej opcji niemieckiej" oraz w sprawie spotkania Kaczyńskiego z Barrackiem Obamą (zastanawiano się, czy przyjdzie on do Pałacu Prezydenckiego).
W czerwcu na wykresach widać dwie falki, obrazujące wzrost zainteresowania internautów Kaczyńskim i S24. Pierwsza powstała, gdy Ryszard Kalisz, stojący na czele sejmowej komisji d.s. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy, ogłosił, że były premier powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Druga - gdy niesławnej pamięci sędzia Jaworski skierował Kaczyńskiego na badania psychiatryczne.
Falki lipcowe powstały po opublikowaniu przez Kaczyńskiego na blogu w S24 listu do premiera Tuska w sprawie problemów polskiego rolnictwa. Następnie widać na wykresie systematyczny wzrost zanteresowania się Kaczyńskim i S24, co związane było z rytmem rozwijajacej się kampanii parlamentarnej, w której inicjatywa należała do PiS-u. Gdzieś ok. 20 sierpnia nastąpił gwałtowny spadek zapytań "Jarosław Kaczyński" i "Salon24", który trwał ok. 3 tygodnie. Moim zdaniem sygnalizuje to załamanie się dobrze wcześniej się rozwijającej kampanii PiS-u. Może to wtedy ta partia przegrała wybory? Spin doktorom PiS-u radzę to szczegółowo przeanalizować.
Po związanym z wyborami październikowym szczycie zainteresowania się internautów Kaczyńskim oraz S24, nastąpił gwałtowny spadek liczby zapytań w wyszukiwarce Google. I w końcówce roku powstały dywergencje na wykresach. Na przełomie października i listopada wzrost zapytań "Salon24" był znacznie większy niż "Kaczyński". Było to oczywiście spowodowane formowaniem nowego rządu przez Donalda Tuska. Jednak już w listopadzie widać znowu korelację. Do połowy tego miesiąca zainteresowanie się internautów Kaczyńskim i S24 rosło, a następnie mocno spadło. Nie ulega wątpliwości, że te zmiany są związane z konfliktem Kaczyńskiego z grupą secesjonistów z PiS-u, skupionych wokół Zbigniewa Ziobry. Spadek zainteresowania się Kaczyńskim nastąpił po usunięciu ziobrystów z partii. Moim zdaniem dowodzi to słuszności tej decyzji. Spowodowany wewnątrzpartyjnym konfliktem wzrost popularności wśród internautów nie był dla Kaczyńskiego zjawiskiem korzystnym.
Największa dywergencja na wykresach zaistniała w grudniu. Wzrost zainteresowania się internautów Kaczyńskim, związany z marszem zorganizowanym przez PiS 13 grudnia, nie spowodował zwiększenia liczby zapytań "Salon24" w wyszukiwarce Google. To warte zastanowienia. Nie wiem, czy mój domysł jest prawdziwy, ale być może słowa "Jarosław Kaczyński" wpisywali do wyszukiwarki ludzie starszego pokolenia, którzy pamiętali stan wojenny z autopsji, tymczasem Salon24 odwiedzają przede wszystkim młodzi Polacy. I z tego powodu powstała ta dywergencja. Jeśli ktoś znajdzie inne wyjaśnienie, to proszę o wpis pod notką.
Na koniec istotna uwaga. Liczba zapytań w wyszukiwarce Google nie jest miernikiem częstotliwości wszystkich wejść na Salon24. Szczegółowymi danymi dysponują oczywiście właściciele tego portalu. Zapytania wpisywali internauci, którzy tylko sporadycznie zaglądają na Salon24. Publikujący na nim swoje teksty blogerzy i stali czytelnicy mają bowiem z pewnością adres S24 wśród "Ulubionych". Zatem oni nie wchodzą na ten portal z użyciem wyszukiwarki.
Spadek liczby zapytań w Google, nie oznacza automatycznego zmniejszenia się ogólnej liczby wejść na Salon24, bo niektórzy z tych sporadycznych czytelników mogli dołączyć adres tego portalu do "Ulubionych" i znaleźć się w ten sposób w gronie jego stałych użytkowników.
Nie należy również wyciągać błędnego wniosku, że Kaczyński przyciąga na Salon24 jedynie swoich zwolenników. Przypuszczam nawet, że ci sporadyczni czytelnicy są raczej jego przeciwnikami. Jego zwolennicy już dawno dołączyli adres tego portalu do "Ulubionych". Wrogowie Kaczyńskiego zaglądają na Salon24, żeby poznać opinie inne niż w mediach opanowanych przez rządzący establishment. Czytanie w kółko jednej bajki zaczyna nudzić!
Zapewne nie wszyscy czytelnicy zgodzą się ze mną co do istnienia korelacji między zapytaniami "Jarosław Kaczyński" i "Salon24" w wyszukiwarce Google. Stanie ona pod znakiem zapytania, jeśli ktoś odkryje inne korelacje dotyczące S24. Ja takich nie znalazłem. Na pewno nie ma ich między zapytaniami "Salon24" i "Donald Tusk" (www.google.com/trends) oraz "Salon24" i "Bronisław Komorowski" ( www.google.com/trends).
Życzę Właścicielom i Pracownikom S24 oraz wszystkim moim Czytelnikom wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!



Nikt tutaj poważnie nie krytykuje "reform" lat 1989 - 2011
ani szkodliwości wejścia do UE.
Głos I: No i to, Panowie, musimy przeprowadzić. Tu trzeba użyć wszelkich możliwych środków rozsądnych. Na przykład niedługo rozpocznie się dyskusja w Unii o podziale środków budżetowych na kolejną 7-letnią perspektywę finansową, począwszy od 2013. No i tu, mówiąc wprost, jest kij i jest marchewka. Nasi nowi partnerzy ze wschodniej Europy?.
Głos III: Tylko nie mów do nich, że są ze wschodniej Europy (ogólny śmiech). Oni mówią, że są z Europy Środkowowschodniej.
Głos I: Tak, tak. Niech im będzie. Oni muszą zrozumieć, że my, stara, bogata Unia, kraje założycielskie, nie jesteśmy dojna krowa. Dajemy, ale wymagamy. Będzie większy zastrzyk finansowy, ale jak to mówił prezydent Jacques Chirac - zdrowie, Panie ambasadorze Francji, ?santé!? - niech teraz skorzystają z okazji, żeby w sprawach Rosji siedzieć cicho.
Głos IV: No i też, Panowie, musimy wpływać na nich przez sytuację wewnętrzną u nich. Trzeba pomóc Tuskowi, no i temu nowemu premierowi na Węgrzech, premiera Fico ze Słowacji trzeba wreszcie przyjąć do Międzynarodówki Socjalistycznej, a nie głupio bojkotować?
Głos I: No tak, to jasne. Trzeba osłabiać bliźniaków w Polsce, ale z tym Klausem to jest problem. Z jednej strony?
Głos IX: Słuchaj Pierre (Pierre Sellal - ambasador Francji przy UE - dop. RCz.) możesz, kochany, podać trochę sosu? Wyśmienity sos? Wy to robicie czy sprowadzacie?
Głos I:?. Z jednej strony bowiem Klaus lubi Rosję, jest realistą, ma dobre relacje z Rosją, a z drugiej strony nie rozumie nas, nie rozumie Unii Europejskiej i przeszkadza, przeszkadza? Ale ? propos Rosji, właśnie ich ambasador przesłał mi ich znakomity koniak. To, Panowie, przy cygarku, zapraszam.
Głos III: Musimy też grać to tak, aby jednak, Drodzy Koledzy, dbać o elementarne pozory. Ja tylko Panom przypomnę jak powstało największe mocarstwo świata - czyli USA. Otóż wzięło się to od wywalania transportu herbaty do oceanu w porcie w Bostonie, ponieważ brytyjskie kolonie, a dzisiaj Stany Zjednoczone - były niezadowolone brakiem partycypacji w zyskach i decyzjach politycznych ich dotyczących. Nie powtarzajmy więc błędów Brytyjczyków sprzed tych dwustu ponad lat.
Głos V: A tak konkretnie? Bo to przecież banały, Pan, wybaczy Ekscelencjo?
Głos III: Musimy dać im poczucie udziału w decyzjach i gronach kierowniczych. Każdy ma takie świecidełka na jakie zasługuje. Skoro były słoweński premier (Alojz Peterle - dop. RCz.) był w prezydium konwentu, który przygotował Konstytucję Europejską - co było i tak bez znaczenia - a teraz Łotysz jest wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej?.
Głos I: Chyba Estończyk?
Głos II: Tak, tak Estończyk (Siim Kallas - dop. RCz.)
Głos III: No właśnie. Pamiętałem, że któryś z tych bałtyckich krajów. Teraz znowu dajmy coś bez realnego zastrzeżenia politycznego, ale nawet i spektakularnego.
Głos i: Na przykład szefa PE?
Głos III: No właśnie o tym chciałem powiedzieć. To zabawka. Dekoracja. Mój kraj to poprze. To nie jest żaden wpływowy instrument, ale to zadowoli ich ambicje?
Głos I: Na przykład Polaków.
Głos III: Choćby i Polaków.
Głos II: (zapis nieczytelny - dop. RCz.) ? No i potem zrobimy oficjalne spotkanie z Polakami i tą całą resztą, żeby ich poinformować o ustaleniach. Zgoda?
Głos I: (zapis nieczytelny, dźwięk odsuwanych krzeseł - dop. RCz.)? No to przejdźmy, Panowie, do salonu, zapraszam na kawę, zapraszam na rosyjski koniak, na szkocką whisky, na grecką Metaxę. Niech żyje zjednoczona Europa! (śmiech, zapis się urywa).
Ile takich kaset nie zostało nigdy odnalezionych? Ale jedna wystarczy, aby dostrzec choćby zarysy kulis międzynarodowej gry sił i interesów.
http://rprl.blogspot.com/
http://obnie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=185:kulisy-unii-pogarda-polska-polacy&catid=75:kulisy-systemu&Itemid=27