Częstochowska Rada Miasta odrzuciła dzisiaj wniesiony przez SLD projekt uchwały w sprawie wprowadzenia tzw. podatku pielgrzymkowego. Mieli go płacić pielgrzymi i turyści spędzający w Częstochowie co najmniej 1 nocleg. Za projektem opwiedziało się jedynie 9 radnych SLD, przeciwko było 17 radnych z PiS, PO oraz lokalnego komitetu Wspólnoty.
Projekt przewidywał, że dzieci do lat 14 oraz osoby uczące się lub studiujące do lat 26 będą wnosić opłatę 99 gr za nocleg, a pozostali nocujący - 1,99 zł. Jego autor, Marek Balt, przewodniczący częstochowskiej Rady Miasta, liczył, że uda mu się pozyskać poparcie części radnych klubu Platformy Obywatelskiej, ale spotkał go zawód. Przeciwnicy podatku pielgrzymkowego argumentowali, że opłata nie może być wprowadzona ze względów formalnych. Przeszkody prawne znalazł były prawicowy prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona.
Przepisy dopuszczają wprowadzenie opłaty lokalnej jedynie w takiej miejscowości, która spełnia warunki określone w szczegółowych przepisach o ochronie środowiska. Z tego powodu nazywana jest ona opłatą klimatyczną. Częstochowa tych warunków nie spełnia ze względu na zbyt duże zanieczyszczenie powietrza. Jak obliczył Wrona, norma pyłu zawieszonego była w 2009 r. przekroczona w Częstochowie przez 47 dni w roku, a w 2010 r. - aż przez 69 dni. Tymczasem przepisy wymagają, żeby w roku kalendarzowym nie miało to miejsca częściej niż przez 35 dni.
Balt, niezrażony porażką, odgraża się, że poszuka innego sposobu opodatkowania pielgrzymów, jeśli zostanie wybrany posłem. Jest on jedynką na częstochowskiej liście SLD do sejmu. Ta wypowiedź potwierdza, że projekt podatku pielgrzymkowego był forsowany przez niego z powodów politycznych. SLD chciał podgrzać antyklerykalne nastroje u części częstochowian, dzięki którym zwyciężył w ubiegłorocznych wyborach samorządowych.
Szczegółowy opis tej sprawy znajduje się w mojej notce "Haracz od pątników do Madonny Częstochowskiej".


