Głównym argumentem ludzi uważających, że Jarosław Kaczyński nie powinien sprawować władzy, stał się ostatnio wysuwany przeciwko niemu zarzut, że 4 lata temu przestał sprawować władzę, mimo dobrej sytuacji gospodarczej. Twierdzą oni, że jako pierwszy sformułował tę bezsensowną myśl aktualny premier Donald Tusk, który zaczął rządzić dzięki temu, że jego poprzednik oddał mu władzę. Są jednak w błędzie. Logiczna analiza wypowiedzi Tuska pozwala wyciągnąć diametralnie inny wniosek. Jeśli premier rzeczywiście myśli to, co powiedział, to znaczy, że w polskiej polityce zaszła kopernikańska zmiana. Okazuje się bowiem, że zdaniem Tuska Kaczyński nie jest wcale politykiem dążącym do zdobycia i utrzymania władzy za wszelką cenę, co mu przypisuje wielu przeciwników. I co więcej, Donald Tusk uważa, że Jarosław Kaczyński powinien rządzić Polską, nawet po przegranych wyborach!
Dokładny cytat z przemówienia premiera jest następujący: "Pan uciekł po dwóch latach, mimo że sytuacja wokół i w Polsce, na świecie napawała wszystkich optymizmem." Ponieważ premier Tusk wyraził swą opinię w przemówieniu sejmowym, to oczywiście, ze względu na specyfikę języka mówionego, znalazły się w niej pewne niezręcznosci stylistyczne i skróty myślowe. Gdyby ją napisał, to brzmiałaby z pewnością następująco:
Pan oddał dobrowolnie władzę, bo poddając się pod osąd wyborców z powodu utraty większości parlamentarnej przez Pana rząd po dwóch latach rządzenia, przegrał Pan wybory, gdyż większość Polaków nie głosowała na Pana partię, mimo że dzięki Pana rządom sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie była dobra.
Premier Tusk w tym jednym zdaniu postawił następujące zarzuty byłemu premierowi Kaczyńskiemu:
- dobrowolnie oddał władzę
- poddał się pod osąd wyborców z powodu utraty większości parlamentarnej przez jego rząd
- przegrał wybory
- oddał władzę, mimo że przegrał wybory
- rządził tylko dwa lata
- rządził tak, że dzięki temu sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie była dobra
Ponieważ premier Tusk postawił takie zarzuty, to z pewnością uważa, że były premier Kaczyński:
- nie powinien dobrowolnie oddawać władzy
- nie powinien poddawać się po osąd wyborców
- powinien wygrać wybory
- nie powinien oddawać władzy, mimo że przegrał wybory
- powinien rządzić nie dwa lata lecz dłużej, nawet do dzisiaj
- powinien tak rządzić, żeby sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie była zła
Premier Tusk postawił zarzuty nie tylko byłemu premierowi Kaczyńskiemu, lecz także Polakom, gdyż:
- nie głosowali na partię Kaczyńskiego
- wskutek tego, że większość z nich nie oddała głosu na partię Kaczyńskiego, przegrała ona wybory
- wskutek tego, że większość z nich nie głosowała na partię Kaczyńskiego, rządził on tylko dwa lata
- większość Polaków nie głosowała na partię Kaczyńskiego, mimo że dzięki jego rządowi sytuacja gospodarcza była dobra
Zatem należy domniewywać, ze według premiera Tuska:
- Polacy powinni głosować na partię Kaczyńskiego
- partia Kaczyńskiego nie powinna przegrać wyborów, mimo że większość Polaków na nią nie głosowała
- Kaczyński powinien rządzić do dzisiaj, mimo że większość Polaków nie głosowała na jego partię
- gdyby sytuacja gospodarcza była zła, to być może większość Polaków głosowałaby na partię Kaczyńskiego
Premier Tusk mógł zatem wyrazić swą myśl również w następujący sposób:
Premier Kaczyński powinien rządzić, mimo że Populistyczna Opozycja (PO) zamierzała odwoływać wszystkich ministrów jego mniejszościowego rządu. Powinien rządzić sam, bez ministrów, mimo że po rozpadzie koalicji nie mógłby doprowadzić do uchwalenia w parlamencie żadnej ustawy, którą by wniósł do laski marszałkowskiej. W żadnym wypadku nie powinien zdecydować się na poddanie pod osąd wyborców i godzić się na przedterminowe wybory parlamentarne, których chciała PO. Gdy już do tych wyborów doszło, to Polacy powinni w nich głosować na partię Kaczyńskiego, żeby mógł on dalej rządzić. Niestety Kaczyński przegrał wybory, ponieważ rządził tak, że sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie była dobra. Po przegranych wyborach nie powinien oddawać władzy. Powinien rządzić do dzisiaj.
Z wypowiedzi Tuska wynika, że władza premiera mu bardzo ciąży (pewnie dlatego, że nie może tak często jakby chciał grać w piłkę nożną). Ma pretensję do Polaków, że większość z nich głosowała w wyborach w 2007 r. na PO i spadło na niego brzemię rządzenia. I co gorsza, grozi mu, że dalej będzie musiał rządzić, a to z tego powodu, że Polacy zamierzają głosować na jego jego partię, mimo tego, że wskutek jego złego rządzenia sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie jest zła. Ma pretensję do swego poprzednika, że nie chciał być premierem bez ministrów, czyli mieć władzę absolutną (a nawet wprost przeciwnie). Uważa, że Jarosław Kaczyński powinien rządzić w Polsce, nawet wbrew swej woli.
Szkoda, że 4 lata temu, Donald Tusk nie próbował konsekwentnie realizować swej koncepcji politycznej, polegającej na zmuszeniu do rządzenia Jarosława Kaczyńskiego i doprowadził do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych. To, że Jarosław Kaczyński z Prawa i Sprawiedliwości nie chciał być premierem bez ministrów, nie stało na przeszkodzie temu, żeby poszukać jakiegoś innego Jarosława Kaczyńskiego, który by się na to chętnie zgodził. Mało to w Polsce Jarosławów Kaczyńskich! Ot, można było w drodze konstruktywnego votum nieufności zamienić Jarosława Kaczyńskiego z PiS-u na tego Jarosława Kaczyńskiego, który będzie w nadchodzących wyborach startował w barwach PJN! Panie Tusk, dlaczego Pan tego nie zrobił? Ale niech się Pan nie załamuje. Może Pan naprawić swój błąd sprzed 4 lat. Wystarczy, że po październikowych wyborach poprze Pan ze swą partią kandydaturę Jarosława Kaczyńskiego na premiera! Czego sobie i Państwu życzę!


